Home / Aktualności / Treningi w czasach epidemii – rozmowa z zawodnikami Unii Skierniewice

Treningi w czasach epidemii – rozmowa z zawodnikami Unii Skierniewice

Codzienne treningi w domowym zaciszu, aktywny wypoczynek z rodziną, dobry serial, lektura czy wirtualna piłka i żarty z kolegami z boiska. Tak przymusową przerwę spędzają piłkarze Unii Skierniewice: Konrad Kowalczyk, Konrad Niedzielski i Michał Wrzesiński, którzy opowiedzieli nam jak odnajdują się w nowej, niełatwej rzeczywistości.

Trzy tygodnie. Tyle czasu upłynęło od ostatniego i jedynego jak na razie spotkania Unii w rundzie wiosennej sezonu 2019/2020 (wyjazdowa wygrana z Ruchem Wysokie Mazowieckie 2:0). Od tego momentu, szerząca się pandemia skutecznie i bezlitośnie zamknęła ligowe rozgrywki w zaciszu szatni i ograniczyła normalne możliwości treningowe wszystkich klubów.

W trosce o zdrowie piłkarzy i kibiców sternicy Polskiego Związku Piłki Nożnej zdecydowali się zawiesić rozgrywki do 26 kwietnia, kluby odwołały treningi i planowane zajęcia, a zawodnicy wrócili do swoich domów. Każdy otrzymał profesjonalną rozpiskę od trenera Rafała Smalca, aby w miarę możliwości podtrzymać to, co udało się wypracować podczas zimowego okresu przygotowawczego. Sprawdziliśmy, jak wygląda „codzienność” w czasach epidemii u naszych zawodników.

Pozostała nam piłka wirtualna i samodzielne treningi…

Na nudę nie narzeka Konrad Niedzielski, który codzienne zalecenia treningowe łączy z rodziną oraz piłką wirtualną z kolegami z boiska. – Jeśli chodzi o zajęcia, to trenuję według planu, który przedstawił nam trener. Mamy treningi biegowe, jak i siłowe. Pracujemy głównie w domu. Staram się też spędzać czas aktywnie z rodziną, spacerując po parku czy lesie. Czas leci szybko, szczególnie z moim małym urwisem, z którym nie sposób się nudzić. Oczywiście w moim planie nie może zabraknąć także grania na konsoli w Fifę czy tez football managera. Na tę chwilę pozostała nam tylko piłka wirtualna.

Napastnik nie traci dobrego humoru, ale przyznaje, że rzeczywistość nie jest tak kolorowa. -Nie będę ukrywał,że jest to ciężki i trudny okres dla mnie,ponieważ dopiero wróciłem po 9 miesięcznej kontuzji i zdążyłem zagrać tylko w jednym meczu. Chce jak najlepiej podtrzymać to co wypracowałem podczas rehabilitacji i w okresie przygotowawczym. Mam nadzieję,że ten trudny czas szybko minie i wrócimy do normalności, a my do pełnej aktywności i wspólnie będziemy się cieszyć piłką w Skierniewicach.

Żaden trening indywidualny nie zastąpi zajęć z drużyną

Na początku siatkonoga w małym gronie, potem już praca indywidualna, a w wolnym czasie rodzina, dobry serial, lektura i footbalmanager – swój czas na przymusowej „kwarantannie” maksymalnie wykorzystuje za to Michał Wrzesiński. – W pierwszym tygodniu przerwy, spotkaliśmy się kilka razy z chłopakami z Łodzi na „siatkonoge”, aby się trochę poruszać, pobawić, a w moim przypadku coś wygrać. Mogę napisać że izotoników mi nie brakuje – żartuje Wrzesiński.

– Z biegiem czasu sytuacja z koronawirusem stała się coraz bardziej poważna i postanowiliśmy zawiesić wspólną grę, w obawie o zdrowie nasze i naszych bliskich. Przeszliśmy na wirtualne boiska i zaczęliśmy grac w football manager 2020. Jeżeli ktoś jest fanem piłki i ma dużo czasu, to według mnie powinien lepiej przyjrzeć się tej grze – zachęca Wrzesiński, który przyznaje, że ostatnie tygodnie nie są łatwe szczególnie dla sportowców. – Sytuacja w której się znajdujemy dla nikogo nie jest łatwa. Jeszcze trudniej jest sportowcom, ponieważ są to osoby uzależnione od ruchu. Trener wysłał nam profesjonalnie przygotowane rozpiski, które oczywiście wykonuję, jednak nie ma co ukrywać, żaden indywidualny trening nie może równać się z treningiem z całą drużyną.

Uważam, że z każdej sytuacji trzeba wyciągać plusy. Dla żony plusem jest, że nie oglądam ciągle jakiegoś meczu, dlatego staram się nie marnować czasu tylko dobrze go spożytkować. Oprócz ćwiczeń, które wykonuję, mam czas na przeczytanie jakiejś lektury, oglądam seriale, czy po prostu spędzam więcej czasu z córeczką.

Nie jest kolorowo i nie wiadomo kiedy wrócimy

Tęsknota za piłką szczególnie doskwiera kapitanowi Unii Skierniewice, Konradowi Kowalczykowi, który swój ostatni mecz rozegrał przecież we wrześniu ubiegłego roku. – To nie są normalne warunki, każdy z nas wolałby wyjść na trening, pośmiać się i przede wszystkim pokopać piłkę. Mi brakuje tego jeszcze bardziej z uwagi na przerwę spowodowaną kontuzją. Rzeczywistość jest taka, że obecnie pozostają nam tylko treningi w domu. Trener ułożył indywidualne plany. Każdy ma realizować trening dostosowany do siebie. Mamy rozpiski co biegać oraz jakie ćwiczenia wykonywać w domu. Są to ćwiczenia siłowe i na gumach. Staramy się podtrzymać formę w miarę możliwości.

Nie ma co ukrywać, że nie jest kolorowo i nie wiadomo kiedy wrócimy. Oczywiście mamy ze sobą kontakt. Mamy stworzoną swoją grupę na której często rozmawiamy, żartujemy i nawzajem pomagamy – dodaje nasz kapitan.

Sezon został wstrzymany na razie do 26 kwietnia. Jeśli sytuacja epidemiologiczna w kraju nie ulegnie poprawie, PZPN będzie musiał podjąć kolejne, niełatwe decyzje. Na ten moment pozostaje nam stosować się do obowiązujących zasad i cierpliwie czekać, mając nadzieję, że kolejne komunikaty będą bardziej optymistyczne.

Na bieżąco będziemy informować o decyzjach PZPN-u.

sprawdź również

Trener Rafał Smalec i jego punkt widzenia – rozmowa

Kontynuujemy cykl wywiadów z trenerami Unii Skierniewice! Dziś w ogniu pytań szkoleniowiec trzecioligowej Unii Skierniewice. …