Home / Aktualności / „Mocno wierzę w ten zespół. Wierzę, że będzie dobrze..” – Rozmowa z trenerem Rafałem Smalcem.

„Mocno wierzę w ten zespół. Wierzę, że będzie dobrze..” – Rozmowa z trenerem Rafałem Smalcem.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy ze szkoleniowcem Unii Rafałem Smalcem. Będzie trochę podsumowania okresu przygotowawczego, celach drużyny, rywalizacji w pucharze Polski, organizacyjnym chaosie w Morągu oraz sytuacji kadrowej w klubie. Przyjemnej lektury.

Po ponad stu dniach przerwy, wreszcie wznawiamy rozgrywki ligowe. Na miejmy nadzieję dobry początek, piłkarze Unii zagrają w dalekim Mrągowie, z walczącym o utrzymanie Huraganem Morąg. Dla obu ekip, niewątpliwie będzie to starcie za trzy punkty. Przed spotkaniem o kilka słów poprosiliśmy szkoleniowca skierniewiczan.

Drużyna ma za sobą 9 tygodni ciężkiej pracy? Czy jest trener zadowolony z wykonanej przez chłopaków pracy? Udało się zrealizować wszystkie cele przedsezonowe?

R.S  Powiem szczerze, że bardzo szybko minął nam ten okres. Jeszcze nie tak dawno siedzieliśmy z drużyną, przygotowując plan treningowy i szukając sparingpartnerów. Zima to najtrudniejszy okres dla zespołu, bo przygotowania są trudne, mozolne i ciężkie. Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszczała. Mimo wielu problemów i niedoskonałości, daliśmy radę i z uśmiechem jedziemy do Mrągowa.

R. S Jeśli zaś chodzi o wykonaną pracę przez drużynę, to jestem bardzo zadowolony. Przez cały okres u chłopaków było widać  pełne zaangażowanie. Każdy podchodził do swoich zadań na bardzo wysokim poziomie. Dziś już wiem, że jesteśmy gotowi.

Ligowy rok rozpoczynacie spotkaniem z Huraganem Morąg. Było trochę zamieszania z tym spotkaniem. Zmieniła się godzina rozgrywania meczu i lokalizacja.

R. S Tak. Po pierwsze gramy na sztucznej nawierzchni. Z punktu widzenia, czysto piłkarskiego, jest to nie najgorsze rozwiązanie ze względu na jakość naszych boisk po zimie. Jeżeli mielibyśmy grać na naturalnej nawierzchni, która miałaby wiele mankamentów, to na boisku rządził by przypadek i musielibyśmy się dostosować do warunków, a nie do przeciwnika. A tak, sztuczne boisko, wszystkie te mankamenty zabierze i zdecyduje dyspozycja dnia. Pod tym względem, jest to optymalne rozwiązanie, bo będzie można przedstawić jakość piłkarską i tym się obronić. To jednak nie zmienia faktu, że gospodarze nawalili bardzo mocno, a my do końca nie wiedzieliśmy gdzie będziemy to spotkanie rozgrywać.

Kiedy dowiedzieliście się o zmianach?

R. S Obligatoryjnie przepis mówi jasno, że do dwóch tygodni przed meczem, mają być wszystkie informacje dotyczące miejsca rozgrywania meczu, godziny i tak dalej. My nie wiedzieliśmy, tydzień przed meczem gdzie będziemy grać. Trenowaliśmy na naturalnej nawierzchni, żeby się optymalnie przygotować do meczu. Na kilka dni przed spotkaniem dostaliśmy informację, że zagramy na sztucznym, bo w Morągu nie są w stanie przygotować boiska. Dodatkowo zmieniła się godzina. Dla mnie w tej kwestii zabrakło profesjonalizmu. My mogliśmy się na to nie zgodzić, ale zarząd stanął na wysokości zadania i na szybko zorganizował hotel.

Skoro już jesteśmy przy Huraganie. W przerwie zimowej w klubie doszło do wielu przetasowań. Zespół został przebudowany, a drużyna zakontraktowała wielu nowych zawodników, w tym aż pięciu obcokrajowców. Śledził trener sytuację w klubie?

R. S Jeśli chodzi o drużynę Huragana Morąg, to powiem tak kolokwialnie, nie moja brocha. Wiem, że zmiany, przebudowa. Co dalej, nie wiem i nie interesuje mnie to. Dla mnie najważniejsza jest moja drużyna i to jak my się zaprezentujemy.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że czeka nas ekscytujące spotkanie. Obie drużyny będą chciały zagrać za trzy. Unia aby znaleźć się w pierwszej ósemce, Huragan powalczy zaś o utrzymanie.

R. S Jestem pełen nadziei i optymizmu. Wiadomo, to boisko weryfikuje. Nie będę jednak jechał po ponad dwóch miesiącach ciężkiej pracy na mecz i martwił się, o to co będzie. Wierzę w tę drużynę bardzo mocno i wierzę, że sprostamy zadaniu.

R. S Jedziemy na mazury po zwycięstwo. Może zabrzmi to brutalnie, ale musimy pokazać coś więcej, niż tylko grę w piłkę. Trzeba wyjść i to zwycięstwo wyrwać. Zrobić tak żeby trzy punkty wpakować do worka i wrócić na chatę, bo w sobotę o godzinie 14:00 nikt nie będzie się pytał jak, tylko ile. Determinuje nas tylko i wyłącznie wynik, a on musi być pozytywny.

R. S Jeśli sprzedamy wszystko to co mamy najlepsze, to jestem przekonany, że będzie dobrze. Mocno w to wierzę. Po to tam jedziemy. Chcemy decydować o przebiegu meczu, narzucić swoje warunki, zdominować przeciwnika. Co będzie? Nie wiem, ale wiem co chcemy zrobić. Oczywiście będziemy przygotowani na plan B, bo musimy taki mieć. Jeśli będzie potrzebny plan C, to również będziemy w gotowości.

Jak dziś kształtuje się sytuacja kadrowa w klubie?

R. S Na dzień dzisiejszy mamy trochę braków spowodowanych różnego rodzaju kontuzjami. W pierwszym meczu na pewno nie skorzystamy z: Roberta Kowalczyka, Vladislava Kudryavciewa, Huberta Gutkowskiego, Kacpra Skrzypka czy Krzysztofa Wojciechowskiego. Mamy jednak informację od sztabu medycznego, że urazy te nie są skomplikowane i lada dzień większość wróci do gry. Jestem jednak przekonamy, że Ci którzy będą do naszej dyspozycji, dadzą z siebie wszystko. Na pewno nie będziemy zganiali na braki kadrowe, w przypadku ewentualnych niepowodzeń. Takie rzeczy się zdarzają, to jest piłka, a my musimy być na takie sytuacje gotowi. Trzeba to zaakceptować i pędzić dalej.

Po spotkaniu z Huraganem, czeka nas jeszcze wizyta przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie i mecz z Polonią oraz domowe starcie z Kutnem. Które z tych spotkań będzie najtrudniejsze?

R. S O tym, który mecz był najtrudniejszy porozmawiamy za trzy tygodnie. Na dzień dzisiejszy, wszystkie mecze są dla nas bardzo istotne i w każdym musimy być w stu procentach przygotowani. Chcemy w końcu zrealizować nasz cel, nasze marzenia o pierwszej ósemce.

Po ligowej batalii przyjdzie czas na kolejną edycję wojewódzkiego pucharu Polski. Rozumiem, że obrońcy tytułu celują w trzeci tytuł z rzędu?

R. S Jako obrońcy pucharu, nie możemy zrobić nic innego. Wcześniej nie zdarzyło się nigdy, aby drużyna obroniło to trofeum, nam się to udało. No cóż, chcielibyśmy się zapisać w historii jako pierwsza drużyna, która obroni obronę. Dlaczego nie [śmiech]. Tak. Puchar Polski jest tym w co chcemy w tym roku zainwestować. Z jednej strony, fajnie, że będzie to po ligowych rozstrzygnięciach. Wtedy już będzie wiadomo, czy będziemy szczęśliwi, czy trochę mniej szczęśliwi.

Na koniec zapytam o cele drużyny. Gdzie chciałby zobaczyć trener Unię na koniec sezonu?

R. S Chciałbym zobaczyć drużynę w trzeciej lidze. To odpowiedź, która mówi w zasadzie wszystko.

Życzymy trzeciej ligi, pucharu i dużo zdrowia. Trzymamy kciuki za drużynę, wyczekując dobrych informacji z Morąga.

Rozmowę przeprowadził Konrad Sala

sprawdź również

Pechowa porażka w Nowym Dworze! Świt – Unia (3:2)

Każda seria kiedyś się kończy. W sobotę, 10 kwietnia piłkarze prowadzeni przez trenera Rafała Smalca …